07.10.2011 O obrotach ciał (także niebieskich)

O dziewiątej rano Ziemia robi wrażenie całkiem przyjaznej planety i pali głupa niczym zdradliwa żona, która wraca do domu po całej nocy łajdaczenia się.

Obudziłam się o piątej rano i tym samym znalazłam się w alternatywnej rzeczywistości.

Teoria o wędrówce Ziemi wokół Słońca jest grubymi nićmi szyta. Prawda jest taka, że gdy już wszyscy zasną, świat ląduje w tak zwanej kosmicznej dupie. Wystarczy się obudzić w środku nocy i wszystko staje się jasne. A raczej ciemne. Czarne. Czarne jak czarna dziura, do której trafia nasz glob.

Na skutek tej straszliwej, niewytłumaczalnej podróży Ziemia odrywa się od elektrycznych słupów i nastaje tak kategoryczny mrok, ziąb i wiatr, że powrót do normalności wydaje się niemożliwy.

Tym dziwniejsze więc, że o godzinie dziewiątej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ziemia robi wrażenie całkiem przyjaznej planety i pali głupa niczym zdradliwa żona, która wraca do domu po całej nocy łajdaczenia się.

Ja w każdym razie już wszystko o niej wiem i wiem też nieco więcej o jednej z obrażonych na mnie przyjaciółek. Ściśle chodzi o tę, która wstaje codziennie o piątej, czy czwartej, czy trzeciej, diabli wiedzą. A wszystko po to, by dojechać rowerem do pracy oddalonej o jakieś milion pięćset sto dziewięćset kilometrów. I gdyby nie była na mnie śmiertelnie obrażona, bym jej o tej piątej wysłała esemesa z odwiecznym pytaniem ludzkości: „Czy jesteśmy sami w kosmosie?.”

W ramach dziwnych inicjatyw przyszło mi też do głowy, żeby napisać do Państwa, co tu się dzieje i jak się ma określenie: „załamanie pogody” do apokaliptycznej piździawy. Rozsądek jednak kazał mi przegonić myśl twardym argumentem: „a co ja się będę” i wrócić do łóżka.

Ludzkość podobno się dzieli na sowy i skowronki, ja w tej klasyfikacji zajmuję pozycję ćmy, ściśle ćmy barowej i aktywność o piątej rano kojarzy mi się jedynie z mocno przesadzonym melanżem.

Kiedyś byłam w Erefenie. Czasy ciężkiej komuny w kraju, w sklepach echo, kryzys, bieda, a tam Arkadia, kraina marzeń, banany i fanta mango. Ale trzeba było wcześnie wstawać, więc oczywiście wróciłam do Polski spokojnie klepać biedę bez koszmarów godziny piątej nad ranem. I byłoby tak do dziś, gdybym się nagle nie obudziła.

Teraz już nastał dzień, wróciło do normy. Jest prąd, przestało wiać, Ziemia sobie spokojnie lata wokół Słońca. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby pójść do kiosku i kupić Gazetę Wyborczą. Tam, w takim dodatku o nazwie Śledź, jacyś ludzie napisali o mnie (cały duży artykuł, wywiad rzeka…), ale chodzi o to, że napisali (…i o tym blogu, przede wszystkim…), w każdym razie napisali (…i o seksie…), być może ktoś się po prostu walnął (…i o tym, jak mi prąd wyłączyli), no dobra, czy ktoś mi się da wypowiedzieć, heloooł?!

Że niby się urodziłam w 1980 roku. Hm. Ja tam nie pamiętam…

8 comments

  1. papryczka

    O tym jak świat wygląda o 5 rano miałam okazję przekonać się tydzień temu w sobotę. Pierwszy raz wstałam o takiej dziwnej porze (o której w innych okolicznościach niż praca zwana fuszką) się raczej kładę, w innym celu niż podróż. Świat wygląda bardzo dziwnie i pustawo (choć sporo osób gdzieś tym bladym świtem, albo bladą dupą bieżyło brrr). A koleżance, która wstaje codziennie o godzinie 4,5 czy 3 się nie dziwie, że obrażona, ja to bym była programowo obrażona na cały świat bez wyjątku! No kto to widział o takiej porze!:)
    Pozdrawiam serrdecznie:)

    • bratzacieszyciela

      Wtenczas ksiądz przeor, porwawszy się z puchu,
      Pierwszy raz w życiu Jutrzenkę obaczył.

  2. Dominika..l

    20, a raczej juz 21 sierpien. Godzina 5 rano. Wraz z kolega (czy jakze by go nazwac) wychodzimy z jednego z nocnych sopockich klubow (to ten Twoj „mocno przesadzony melanz” 🙂 ).
    Jak wyglada swiat o 5 rano na Monciaku? Ludzi full, jakby to byla 12 w poludniu… tylko mniej niemieckiego jezyka ;), bo turysci sa tylko mlodzi, a podrywa sie po angielsku.
    Skierowalismy sie na molo. Slonce dopiero wschodzilo. Usiedlismy sobie na samym koncu molo, obserwowalismy, jak panowie lowia ryby (mieli 3 haczyki na jednej wedce!) i jak jakas para mloda robi sobie zdjecia slubne na tle wschodu slonca. Dodatkowo Mariusz krzyczal, zeby ten facet zrzucil ja z molo, to moze jeszcze da sie upozorowac wypadek. Na molo siedzielismy do 7 rano. Dla mnie swiat byl piekny 🙂 aha, pragne nadmienic, iz nic nie pilam tej nocy- zeby nie bylo.

    Za dwa tygodnie mam 27 urodziny 😛 1980?? Pragne sie podzielic z Toba moja mlodoscia 😉

    • Sylwia Kubryńska

      Jedno jest pewne. Jesteś zakochana po uszy. A to zawsze zmienia widzenie, wręcz je niweluje…;)

      • Dominika..l

        Hehe, to niestety nie takie proste… Moze powinnam sobie obciac uszy 😉

    • Dominika..l

      Dziekuje, dziekuje 🙂 piosenka perfekcyjnie trafiona I genialna tak poza tym. Teraz slucham jej na okraglo… Ciekawe, kiedy sasiedzi przyjda z prosba o zmiane repertuaru 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s