26.07.2011 Wtorek

Cokolwiek by się nie wydarzyło, jedno jest pewne. Po wyjściu z okopu, za rogiem, na przypadkowo ocalałym stoliku można znaleźć szarlotkę na ciepło z gałką lodów waniliowych plus bita śmietana plus cynamon plus listek mięty minus wczorajsza trauma. Bilans jest dodatni, ponieważ minusy też bywają dodatnie, zwłaszcza gdy się takie bałabuchy spotyka.

Poniedziałek jest po to, żeby go nienawidzić, wtorek – żeby o poniedziałku zapomnieć. I niech mi nikt nie przypomina, że nie jadam słodyczy.  Nie jadam byle jakich. A ciacho, które dziś spotkałam, było wyjątkowe.

6 comments

  1. Dominika L.

    Nie, ja tylko wacham jedzenie i staram sie wyobrazic sobie, ze jem 😉 dodatkowo biegam za tramwajem, zamiast nim jechac, wzglednie biegne do niego, ale koniec koncow i tak cisne za nim po torach. W momencie zwyzki formy znajduje jakiegos pana w lsniacej beemce i sciagam sie z nim po Grunwaldzkiej. Ja na nogach oczywiscie. Tak spalam zbedne kalorie.
    A na koncu wcisne pysznego kebaba, bo przeciez jakos musze nadrobic stracona energie 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s