22.07.2011 Zaginął pies. Z kulawą nogą

Nic z tego nie rozumiem. Wszyscy umarli, czy co? A może ja nagle umarłam, tylko tego nie zauważyłam i dalej klepię w klawiaturę i zdaje mi się, że coś tworzę, a prawda jest taka, że nie tworzę nic, puste pliki wysyłam w czeluść Internetu, by potem latały jak obłoki, zjawy, których nie ma i w które wierzę tylko ja, której zresztą też już nie ma.

Ja tu sobie spokojnie myślę, że jestem, plączę się po świecie jak zagubiona dusza, ba, nawet snuję plany, ubieram kiecki, maluje oczy, a tak naprawdę… nie istnieję. A te moje zapiski to tylko nieme myśli, duchy nierzeczywiste. Dlatego nikt już ich nie komentuje, dlatego nikt już nie przychodzi do moich drzwi, nie zagląda, nie puka. Dlatego właśnie nie umiem zabić muchy, dlatego nie mogę skończyć Dzieła Mojego Życia.

Jestem przeźroczysta, niewidzialna, można mnie przestawiać z kąta w kąt jak zepsutą farelkę, której się wydaje, że grzeje, więc dmucha jak zwariowana, ale dmucha pustym powietrzem, zimnym, niepotrzebnym.

Teraz rozumiem tę senność, ten październik w środku lata. Nie rozumiem tylko jednego: jak zdołałam umrzeć i nawet tego nie zauważyłam? No i właściwie: czemu umarłam? Bo przecież miałam umrzeć z nudów. A nie pamiętam, żebym się ostatnio aż tak nudziła.

W kółko coś czytam lub piszę, więc może umarłam od tego czytania? Zabiła mnie literatura, jadowite wersy szatańskie niczym ogon skorpiona wbiły się w moje serce i wykopyrtnęłam znienacka nawet nie zauważywszy?

Zawsze myślałam, że śmierć to niebyt, a tu proszę, jestem, myślę, piszę, cholera, nawet jem i to niemało! Więc może to świat umarł jednak, a ja na nim zostałam jak rozbitek, Robinson Crusoe na swojej wyspie bezludnej i będę teraz do końca życia wysyłać listy w opróżnianych przeze mnie butelkach ku odmętom samotności.

Jeśli jednak jest gdzieś choć jedno istnienie (żywe), jakiś Piętaszek, który odbiera moje rozpaczliwe sygnały, wysyłane w bezkres błagania o skrawek życia – niech się odezwie, niech odeśle choć pół znaku alfabetu Morse’a, bo inaczej sczeznę tu niczym bezpański pies. To znaczy suka.

7 comments

  1. Sylwia Kubryńska

    Nie wiem, czemu ten głupi łordpres wrzucił Cię do spamu, już uratowałam. Mi się chyba poprzewracały terminy, patrzę październik to siedzę w chałupie i czytam Akty Wiary, a nie szwendam cztery litery po świecie:D

  2. Czyprak Antoni

    Bą! (w sensie że pół znaku Morse’a, dźwięk taki; cały znak to by było bą-bą na przykład, a pół – jedno bą). Czytuję, z przyjemnością czytuję sygnały Pani Sylwii, a teraz to nawet czytuję hurtowo, gdyż ponieważ nadrabiam wakacyjne zaległości. Bą!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s