19.07.2011 W oczekiwaniu na dziecko

Piszę książkę. Nie powiem „drugą książkę”, bo ja tych książek napisałam ileś tam i, jak najbardziej, wszystkie leżą dumnie w szufladzie. Tym razem jednak piszę książkę, którą zamierzam wydać na świat. Piszę więc, a raczej pęcznieje ona we mnie, rośnie jak embrion, kopie, fika i wywołuje niepokój.

I tak właśnie, jak embrion – jest ona dla mnie głęboką tajemnicą. Nie wiem, jak wygląda, o czym jest, czy w ogóle ma ręce i nogi i czy bardziej jest dziewczynką, czy chłopcem.

Ta niewiadoma trochę mnie martwi i chętnie bym ją rozwiała jakimś literackim USG, tymczasem jednak tkwię w mroku przypuszczeń: co to będzie?

Romans. Jeśli tak, to musi być nieszczęśliwa miłość tragiczna, emocjonalne bungie jumping, krwawiące serce, łzy i rozpacz. Żadnych pitu pitu, żadnych happy endów, przeklęta od początku do końca z tołstojowski zakończeniem pod kołami parowozu – miłość.  Tak, żeby czytelnik wył z bólu, żeby po ścianach chodził, a po skończeniu lektury popadł w katatonię.

Kryminał. Splecione jak węzeł gordyjski wątki, morderstwo, ba, wiele morderstw, cała masa trupów, tempo trzymające w takim napięciu, że czytelnik prędzej z głodu umrze niż oderwie od książki porażone fabułą ciało.

Satyra. Nie ma takiej zdefiniowanej dawki radości, którą mogłoby wywołać cokolwiek na świecie prócz tej książki. Określenie: „umrzeć ze śmiechu” zyska po tej publikacji nowe, tragiczne znaczenie, zbyt realne by tak se nim dalej szastać.

W wachlarzu gatunków mam już rozpoczętą książkę o odchudzaniu (horror), autobiografię (poemat heroikomiczny) i wreszcie poezję, czyli dramat właściwy.

To ja już nie wiem.

4 comments

  1. Dominika L.

    Jak przezyje jeszcze troche, to napisze ksiazke „Zajebiste zycie Dominiki L.”. Mowie Ci, material na bestseller 😉 tyle, ile tez lezy w mojej szufladzie, nie zlicze. Poczawszy od „Wyprawy zwierzakow” napisanej w wieku lat 13 i to, zeby bylo zabawniej, w formie dramatu. Obecnie trwaja zaawansowane prace nad moim pierwszym (do wydania) dzielem, a jak juz koncze, to z checia udam sie po rade do specjalistki (uwaga, tu o Tobie 🙂 ) z pytaniami, jak, po co, jak wydac i czemu ludzie nie beda chcieli tego czytac.

    A w czasie siedzenia i nie- pisania czekam na Twoja (nie)druga ksiazke 🙂 Pierwsza byla zabawna, interesujaca i wciagnelam ja jednym tchem 🙂 ale do Tunezji nie jade 😉

    • Sylwia Kubryńska

      to było faktycznie nieopatrzne, bo ja poezji nie pisuję, chyba że 8 Marca, ale z taką częstotliwością to i ślepej kurze wiersz się uda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s