13.06.2011 Myślenie abstrakcyjne

Nie ma co. Jadę do Włoch. To postanowione. Wniosek podpisany, bilety kupione. Arrivederci.

W pierwszym odruchu poleciałam do centrum handlowego wybrać sandałki. Przerzuciłam siedemnaście modeli, odebrałam pięć telefonów, wysłałam sześć esemesów, w tym dwa multimedialne. Wybór padł  na rzymianki, o których sprzedawczyni wyraziła się: najpiękniejsze z całego sklepu. Wyfrunęłam więc szczęśliwa w kierunku fatałaszków, by skompletować kostium, co dupę urywa. No i urwał, tyle że z rozpaczy. Nie wiem, jak to się dzieje, że człowiek potrafi przytyć pięć kilo i tego nie zauważyć zupełnie. A potem stoi w przymierzalni i płacze i przysięga, że w życiu piwa nie dotknie, po czym, wracając do domu kupuje w osiedlowym (na pocieszenie) wymienionego trunku trzy, a… cztery butelki.

Kupiłam więc cztery butelki piwa i wróciłam do domu. Usiadłam na schodach w słońcu wieczornym, w bezwietrznej pogodzie i już, już zbliżałam się do postanowienia, że nad Adriatykiem zawinę się w pareo, gdy przypałętał się niespodziewany, mocno rozbawiony gość.

Było to szczenię wielkości małego niedźwiedzia maści czarnej podpalanej, składające się z puchu i euforii, patrzące na mnie w taki sposób, że natychmiast zapomniałam o kilku faktach. Mianowicie, że wcale nie jestem półrocznym owczarkiem niemieckim, tylko dorosłą babą. Grubą w dodatku – co się niedawno okazało. I że właśnie przed chwilą zamierzałam utopić ten swój dramat w studni tysiąca dwustu kalorii, ale wcale nie tarzać się po trawie z funtem rozszczekanych kłaków. I, wreszcie, że Nabuchodonozor jest… kotem.

Najpierw usłyszałam na przemian: skowyt, fuknięcie, skowyt, potem nagle oberwałam najeżoną pazurami łapą, by na koniec, wciąż trzymając w ramionach to rozkoszne szczenię zrozumieć, że jest ono przedstawicielem rasy z najwyższym IQ spośród psów. Iloraz ten pozwala nie tylko na kojarzenie przyczynowo skutkowe, ale też na coś, co wydaje nam się jedynie przywilejem ludzkości.

Ale po kolei. Jeśli jest się wielkości małego niedźwiedzia, to co się robi z napotkanym wrednym kotem? Kota się gryzie. Mądry piesek.  Ale co się gryzie, jeśli kot jest szybki? Szybszy od dorosłej grubej baby, która znajduje się bliżej niż kot, ściśle tkwi do połowy w paszczy?

5 comments

  1. Dominika L.

    Suuuper 🙂 zazdroszcze tych Wloch… Wlochow… Wlosow… nie to nie to. Urlopu zazdroszcze 🙂 Baw sie dobrze.
    Kota nie bierz, chocby Cie korcilo. Przewrotne stworzenia. Sprzedalby Cie za miske mleka, wedzona rybe i jeszcze odkupilby w calosci.Chce poglaskania – przyjdzie. Nie chce, to drapnie Cie tak, ze bedziesz miala szrame na policzku i wygladala jak Rambo Ostatnia Krew.

    • Sylwia Kubryńska

      nigdy nie wezmę łajzy, raz wzięłam, straczy. najpierw ganiałam safari dwie godziny po chałupie, żeby ścierwo złapać, potem dwa dni szukałam w silniku, by na koniec stwierdzić obecność e.coli w sypialni. nienawidzę kotów. ale o tym już pisałam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s