05.06.2011 Prawo latania. Czyli być człowiekiem, ściśle: kobietą

Czuję głęboką niesprawiedliwość. Diabli mnie biorą, gdy patrzę na rozbisurmanione o tej porze roku ptactwo, które zleciało z całego świata i fruwa w najlepsze nad moim domem. Myślę wtedy: że to nie fair, dlaczego nie ja? Czemu człowiek jest pozbawiony skrzydeł? Jedyne, co mu pozostaje, to żałosne dreptanie po ziemi, by czasem głowę zadrzeć i poczuć głęboką niesprawiedliwość.

Samoloty się nie liczą. Zwłaszcza że właśnie zlikwidowali tanią linię do Frankfurtu. Co także jest nie w porządku. Paralotnia? Facet w Kartuzach spadł i się zabił. To ja dziękuję. Zresztą ja nie lubię substytutów. Żadnych przyczepianych skrzydeł, maszyn, zawodnych konstrukcji. Ja chcę machać ramionami i fruwać nad własnym dachem. Porzucić raz na zawsze to zapyziałe Punto i beztrosko polecieć do pracy.

Jakby to wyglądało? Już to widzę. Lecę wesoło, leci za mną rząd takich jak ja – wszyscy do roboty. Wlatujemy na Słowackiego, jeden za drugim, korytarz się zwęża, bach, korek. Stoimy w powietrzu, machamy energicznie, żeby nie spaść. Za mną jakiś osiłek sapie, cały od tego machania spocony, nerwowo trąbi wyciągniętą z kieszeni gumową trąbką:

– Kto ci, KOBIETO, dał prawo latania?!

Jedna myśl na temat “05.06.2011 Prawo latania. Czyli być człowiekiem, ściśle: kobietą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s