24.05.2011 O relacjach damsko-męskich

Cały poranek spędziłam na telefonie dzwoniąc po kostnicach i szpitalach. Ale po kolei. Śpię sobie słodko, śni mi się, że Jakub Noga zaprasza mnie do siebie, abyśmy razem „posłuchali jego płyt”. Skoro to uosobienie najlepszego w świecie zła mnie zaprasza, musi się to skończyć jakąś piekielną młócą. Brzmi nieźle, więc jadę. Tymczasem Jakub Noga przepada w łazience, a ja apatycznie grzebię między Kazikiem Staszewskim a Urszulą Sipińską. I tak do końca snu.

Budzi mnie komórka, a wraz z nią wściekłość. Państwo też tak mają? Ustawiają Państwo w telefonie ulubioną piosenkę jako budzik, a po dwóch dniach już jej nienawidzą? Ja właśnie tak mam. Chwytam więc komórkę z zamiarem wyrzucenie jej przez okno, patrzę: esemes. I znów furia.

Kilka dni temu siedziałam u Ewki na tarasie, słońce świeciło, zaczynał się weekend i wszystko wskazywało na to, że jest idealnie. Ale nie było, bo się skończył alkohol. Nałożyłyśmy więc japonki (lato, lato!) i poszłyśmy do sklepu. W sklepie zaczepił nas jakiś młodziak taksówkarz, legitymujący się z kolei jako lekarz i jął snuć przypuszczenia, że ja i Ewka jesteśmy bliźniaczkami. Dwujajowymi. Cudem udało nam się spławić delikwenta, ale jeszcze większym cudem wykminił, kim jestem i wyniuchał mój numer telefonu. Od tamtej pory stalkuje mnie w sposób maniakalny, dzwoni non stop i wysyła esemesy. Gdy straszę policją, twierdzi że się nie boi, a tak w ogóle zamierza mnie pociąć piłą łańcuchową. Rozumieją więc Państwo, że nie wpadam w euforię na widok przesłanego nocą, podczas mojego snu o Jakubie Nodze – esemesa?

Ale nie. To nie on. To mój Serdeczny Dawid Warszawski*. Faceta poznałam w knajpie Marcinek podczas moich prób podbojów warszawskich wydawnictw. Po wiadomej porażce wylądowałam w pubie celem znieczulenia i tam właśnie napatoczył się czarny jak przekleństwo brunet z nosem niczym klamka od zakrystii. Mówił po hebrajsku, pisał właśnie jakiś wiersz i twierdził, że jest księdzem. Wszystko to składało się na diabelnie intrygującą mieszankę i tak zostaliśmy przyjaciółmi. Czy czymś tam.

A teraz odbieram od niego taką oto, wysłaną o trzeciej rano, wiadomość:

„ Piję ostatnie piwo…” …nie, nie był to zramolały starzec w moim wieku. Miał dwadzieścia cztery lata i naprawdę… „… w naszym kebabie…” …świat by poniósł niepowetowaną … „ …a potem idę się rzucić pod…” … stratę … „…pociąg…”.

Bo generalnie ma już dość. Nie wiem, czego ma dość i nie wiem, czy jest jeszcze w całości, bo, kurwa, nie odbiera telefonu!

————————————————————————————————

*nie chodzi oczywiście o Konstantego G. To zupełnie inna postać, zbieżność nazwisk (pseudonimów) to przypadek.

5 comments

  1. Dominika

    Wiem, co czujesz.
    Pewnego dnia poklocilam sie z moim chlopakiem. Wieczorem mial pojechac do kolegi ogladac mecz, poklocilismy sie i tyle. I nagle dostaje SMSa: „Przepraszam Kochanie, nie moge tak dluzej zyc. Przepraszam bardzo za to, co teraz zrobie, kocham Cie.”. Wlos zjezyl mi sie na kazdym elemencie ciala i oczywiscie od razu do niego zadzwonilam. Wiedzialam, ze chlopak ma malego dola, bo szukal pracy, ale ze az takiego… Oczywiscie, gdy zadzwonilam, telefon byl wylaczony. W koncu, po dluzszym namysle, zadzwonilam do jego kuzyna, a on zaalarmowal jego rodzicow. Nikt nie mial pojecia, do jakiego kolegi pojechal Adi. Przez cala noc nie zmruzylam oka, obdzwonilam wszystkie mozliwe szpitale i komendy policji, a gdy skonczyla mi sie lista, zaczynalam od nowa.
    Okazalo sie, ze poprzedniego dnia Adrian zostal napadniety i pobity. A ze sie stawial, napastnicy wysylali SMSy z telefonu, ktory mu ukradli. Potem oczywiscie go wylaczyli. Trafili w nie ten moment, co trzeba. Adi jest caly, ale co sie namartwilam, to moje.

    Mam nadzieje, ze Twoj przyjaciel jest caly i zdrow… a teraz po prostu leczy poteznego kaca.

  2. Stredoevropan

    Witaj Sylwio.
    Przypuszczam, że Dawid Warszawski nie radzi sobie z przeżywaniem żałoby po stracie żony, która zmarła półtora miesiąca temu. Choć z treści SMS-a wynika, że rozpacza też z powodu śmierci kogoś innego. Mam nadzieję, że już odbiera telefon, bo odpisywanie na e-maile w takim stanie psychicznym nie należy do najłatwiejszych…

    • Sylwia Kubryńska

      Z całym szacunkiem dla Małgorzaty Gebert, chcę rzecz wyjaśnić. To nie jest TEN Dawid Warszawski. I mam nadzieję, że tą zbieżnością nazwisk nikogo nie uraziłam. Mój Serdeczny Dawid Warszawski, w skrócie SDW, zwany też czasami Joszką, chyba nie miał nigdy żony. Tak sądzę, choć z nim nic nigdy nie wiadomo. Ustaliłam jednak, że żyje, ale tylko z tego powodu, że – cytuję: „pociągi za wolno jeżdżą”.

      • Dominika L.

        A wiec tylko potezny kac… Ufff… Ulzylo mi. Bo patrzylam od dwoch dni, czy moze cos piszesz… czy wszystko w porzadku. Ciesze sie, ze jest ok. I chwala PKP, za wolne pociagi 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s