23.04.2011 Zawartość lodówki

Dobra, to już ostatni wpis. Przysięgam. Nic więcej nie napiszę. Przynajmniej o tym. Kończę, zamykam temat. Nie napiszę słowa o wyjeździe do Warszawy. O bieganiu po hotelowych korytarzach w śnieżnobiałym ręczniku. Piciu czerwonego wina (o jakiejś sodziarskiej nazwie) z pieprzonej hotelowej lodówki.

Człowiek chce się pożegnać ze snem o wielkim świecie, tymczasem się nie da. Po tygodniu przychodzi rachunek z informacją o wywindowanych po ósme piętro cenach trzech naparstków  alkoholu, które miałam naiwność wypić i które miałam nieszczęście poczytać jako ekstras w tym pieprzonym, dwunastogwiazdkowym hotelu. Konkretnie: 50 ml wódki kosztuje 32 złote. Whisky tej samej objętości to 59 złotych. Woda mineralna Żywiec wynosi dwie dychy , a batonik Amigos to równowartość 15 złotych polskich.

Nie ma się co ciskać, już zdjęli z karty. Ćwierć tysiaka.

 Może ja jestem jakoś tam przysposobiona do życia. Może nauczyłam się żyć bez luksusów. Może kupuję szampon w Biedronce. Może umiem przeżyć bez prądu przy minus dwadzieścia. Ale, kurwa, nie zdanżam! Nie zdanżam!

One comment

  1. Pingback: 19.07.2012 Sylwia Rerum | Sylwia Kubryńska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s