14.04.2011 Ranga makijażu

W czterogwiazdkowym hotelu na ulicy Kruczej w Warszawie, dwunastego kwietnia, o godzinie siódmej rano budzę się ja, a raczej budzi się moja furia, zwierzę medialne z pianą na pysku. Pierwsza myśl: rozszarpać Dorotę Wellman.

W windzie mentalnie podgryzam szyje towarzyszy, klnąc po cichu na ślimacze tempo z jakim porusza się świat. Mi się krew gotuje z agresji, a tymczasem: siódme piętro, szóste piętro, piąte piętro… stop, gramolenie, piąte piętro, czwarte, stop… gramolenie…

Śniadanie – udręka. Jajecznica, twarożek, matko jedyna, musli! Ja pragnę krwi, surowej polędwicy tatarskiej, a nie jakichś cholernych płatków. Porzucam więc z pogardą tę irytującą nudę i wychodzę trzaskając w myślach obrotowymi drzwiami.

Od słodkiego morderstwa dzieli mnie już tylko godzina. Odnajduję to studio, miejsce kaźni i nie zważając na wszechobecną podejrzliwą uprzejmość siadam władczo w fotelu, każe sobie zrobić make-up. Niech mnie zobaczą. Niech usłyszą. Niech drżą. Oddycham głęboko, by nie popełnić falstartu i nie zaatakować niewłaściwej osoby, którą nagle widzę w lustrze. Facet ma dwa i pół metra wzrostu i przy najmniejszym moim warknięciu jest gotów pokazać brzuch. Nie, to nie on, podpowiada mi instynkt i łaskawie pozwalam wizażystce zrobić mnie na bóstwo.

Trzy minuty do wejścia – słyszę za plecami i otwieram oczy niczym bestia gotowa do skoku.

Bazyliszek. Tak się nazywał ten potwór, który zginął od własnego spojrzenia? Tak więc na podobieństwo Bazyliszka – smocza strona mojego porannego jestestwa haniebnie skonała widząc swoje odbicie w lustrze.

– Nigdzie nie pójdę … – zdążyłam tylko jęknąć i pchnięta przez operatora, potykając się, weszłam na plan.

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s