27.02.2011 Viva l’arte

Czyli niby koniec zimy, ale nie bądźmy tacy naiwni, żaden koniec. Świat skuł kategoryczny mróz i o żadnej wiośnie nie ma mowy. Trudno, trzeba jakoś żyć. Jakoś się karmić innymi uciechami, skoro słońce postanowiło zgasnąć. Zamiast plaży proponuję teatr, zamiast kometki – koncert. Smyczkowy na ten przykład. Bo właśnie o tym zamierzam napisać.

Przyciągnęła mnie tam pełna inicjatyw koleżanka Po Piórze, z tym że ona jest Po Piórze, a ja tylko koleżanka. Ale po kolei. Dzwoni do mnie wyżej wymieniona i dysząc ze szczęścia oznajmia, że nominowali ją do nagrody Splendor Gedanensis. Cokolwiek to jest – sami przyznacie – brzmi imponująco. Porażona już nieco blaskiem chwały samej nominacji, słaniam się z zazdrości, szacunku i obaw, że nie zasługuję w ogóle na takie koleżeństwo zacne. A ona, że mam  nie pitolić, tylko się ubrać jak człowiek i wbijać na galę, bo jak się okaże że dadzą jej tę nagrodę to grubo, after będzie.

Biorę zatem swoje boa, futro z norek i pędzę.  A tam ludzie duchy, twarze rozmarzone, nie mam pojęcia hu-is-hu, głupa palę, siadam w rzędzie, bąkam, że się nazywam Kubryńska. Wszyscy w zamyśleniu pomieszanym niepojętym mi uznaniem odpowiadają: „a, Kubryńska, hm..”, co mnie wbija w plusz fotela i każe zastygnąć bez ruchu, jakbym zbyt gwałtownym zachowaniem miała tę iluzję, że kimś tam jestem rozwiać i nagą prawdą, że jestem nikim – się ośmieszyć.

No ale światła gaszą, prezydent, nieprezydent, mówią, przedstawiają, oskarowa noc i nagle trach: the winner is… wcale nie Po Piórze! Wyciągają człowieka spod dywanu, koszula w kratę, woal niemytych włosów na twarzy, emanująca nieobecność. Poeta z poetyckiej formacji znanej w świecie liryki pod wdzięczną nazwą Gówno. No fajno. Lojalnie wpadam w małą furię, gdy na scenę wchodzi trzech facetów i diablica w czerwieni. Wszyscy taszczą jakieś skrzypce, wiolonczelę i z miejsca moją furię łagodzą.

Po dwóch pierwszych utworach na śmierć zapominam o przezornej posągowości, bije brawo i piszczę, bo mi się występ najnormalniej w świecie podoba. No, podoba mi się. Nic dodać nic ująć. Fajnie grają. Czarownica macha włosami, zapalczywie wydobywając spod smyczka bombardowanie Drezna (co mi przywodzi na myśl Vonneguta i potęguje zachwyt), potem zespół wygrywa jakieś walce, tango… A ja nie kryję entuzjazmu. Biję brawo, głośno krzyczę: bis!

Po koncercie uśmiecham się do sąsiada z krzesła obok, cała pozytywna, taka przaśna, zwykła, rozbawiona, gdy on z pobłażliwą wyrozumiałością kiwa na tę moją euforię, po czym stwierdza:                                                                                                  – Dobrze, że Możdżera nie było. By ich chyba rozpędził. Fałsz w każdej nucie…

3 comments

  1. Grigori

    Poczułem się trochę wywołany do tablicy jako sąsiad malkontent ze „Splendor Gedanensis”.

    Jako mocno doświadczony działacz na polu lokalnej kultury oraz notoryczna zrzęda, na wszelki wypadek staram się nie uczestniczyć w podobnych wydarzeniach aby zaoszczędzić sobie kolejnych rozczarowań działalnością mojego ukochanego Miasta Gdańsk. Niebywałe okoliczności w postaci nominacji naszej Basi kochanej do ww. zaszczytu sprawiły, że postanowiłem się przemóc. W pamięci mając koncert „Możdżer+”, który zachwycił mnie potężnie z pewną nutą optymizmu postanowiłem zmierzyć się z nieprzychylną tego dnia aurą.

    Teatr „Wybrzeże” powitał nas chłodno… Zbyt chłodno jak na wieczorowe kreacje
    większości uczestników Gali. Moja urocza sąsiadka, wiedziona kobiecą intuicją profilaktycznie wyposażyła się w boa w wersji polarnej. Jako pozbawiony tegoż dodatkowego zmysłu nie do końca właściwe dobrałem strój do klimatu. Rześką atmosferę rekompensowałem sobie miłym towarzystwem.

    Prawdziwą gwiazdą wieczoru okazała się PROWADZĄCA, której nazwiska nie pamiętam ale korzystając z okazji pragnę złożyć wyrazu szacunku.
    Poza dowcipem Prowadzącej niewiele było atrakcji tego wieczoru. TVP Gdańsk nie mogła uruchomić wideo prezentacji . Kiedy ruszyła to poszła w systemie PAL a sprzęt pracował w NTSC i nie zgodziła się ilość klatek na sekundę co zaowocowało okropnymi poziomymi paskami na obrazie. Pan Prezydent docenił walory estetyczne butów pani Prowadzącej ale na temat kultury mówił mało. Rozdano nagrody…

    Przyszedł czas na część artystyczną, która składała się z koncertu kwartetu smyczkowego oraz wizualizacji.
    „Kwartet Bacewicz” bo tak nazywała się atrakcja owej Gali to niedoceniona przez jurorów gwiazda programu „Mam Talent”.
    Popłynęły więc nuty Jerzego Petersburskiego, Astora Piazzoli (nie dziwi mnie zatem zachwyt mojej sąsiadki) oraz dwie kompozycje Dymitra Szostakowicza. Niestety każdy atom wszystkich szesnastu zmarzniętych strun pod wpływem ciepła reflektorów postanowił się rozprężyć w najmniej dogodnej chwili. Ów rozstrój osiągnął swoje apogeum w utworze na bis traktującym o bombardowaniu Drezna. Myślę, że nawet Szostakowicz byłby zaskoczony wiernością onomatopei tej wersji.
    …no i wymknęło mi się z tym Możdżerem 😉
    O wizualizacjach pisał nie będę ponieważ nie znam się na tym. Na pisaniu również się nie znam ale za to w narzekam jak mało kto więc musiałem sobie pofolgować.
    Niestety nasza Basia nie załapała się na Splendor w tym roku. A szkoda…
    Pozdrawiam serdecznie
    Grigori

    • Sylwia Kubryńska

      fajne jest życie, bo wciąż można poznać kogoś ciekawego i dowiedzieć się o pęczniejących atomach:) pozdrawiam

  2. bratzacieszyciela

    Obrzydliwie rzeczowe wyjasnienie, az sie chce zgodzic, ale ja tez nie moge, jak instrumenty rozstrojone. Kiedys sie wybralismy na Sniadanie z Mozartem na szczecinskim zamku ksiazat, po parudziesieciu taktach malo nie wyszedlem, tak zlinczowac mistrza, a podobno muzycy z filharmonii grali. Pewnie z filharmonii, bo z ulicy ich wyrzucili za chalture

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s