04.02.2011 Nie kocham cię już

– Grzechu! – zawołała Czarownica. Gwar w lokalu jakby ucichł i wszyscy spojrzeli na nasz stolik.

Diabeł poderwał się, wypiął dumnie pierś i teatralnie zapiał:

– Do usług!

– Dawaj lekarstwo.

– Które?

– A które masz?

– Oba.

– Daj oba.

Zaplątał się w swoje długie ręce, którymi przeszukał kieszenie koszuli, kamizelki, spodni. W końcu wysupłał dwie małe pastylki: błękitną i zieloną. Zdmuchnął z nich paprochy, ułożył na stole, pstryknął palcami i wskazując to na jedną to na drugą – zaśpiewał wyliczankę:

– Onse madonse flore…

I choć ostatnia sylaba wypadła na pastylkę zieloną, odrzucił ją w kąt, złapał niebieską i podniósł triumfalnie.

– Co to jest? – spytałam.

Grzegorz ściągnął usta w wielkim szacunku i z namaszczeniem powiedział:

– To jest, moja droga, najlepszy, najskuteczniejszy lek na nieszczęśliwą miłość o charakterze heteroseksualnym.

Czarownica, widząc moje zdezorientowanie, uśmiechnęła się uspokajająco.

– Co to znaczy, Grzechu? – spytałam nieprzekonana.

– To znaczy, że nadeszła rewolucja w medycynie. Heteroseksualizm jest, uwaga, mówię to z ogromną powagą, szacunkiem i honorem: ULECZALNY!

– Myślisz, że pomoże…?

– Nie pytaj, tylko bierz. Minie, jak ręką odjął.

Raz kozie, złapałam tabletkę, podniosłam do ust.

– Czekaj! – wrzasnął Grzech. Machnął na wyfiokowanego kelnera, który zaraz się zakrzątnął i przyniósł wysoką zdobną szklankę wypełnioną czystą wodą.

– Wrzuć!

Posłusznie utopiłam draż i w tym samym momencie aż podskoczyłam. Tabletka zawirowała w wodzie jak baletnica, zatoczyła krąg, znacząc jednocześnie swój pląs jaskrawym światłem. Woda zabulgotała, zasyczała i trysnęła mieniącą się fontanną. Ale nawet kropla nie upadła poza szklankę. Strumień leciał wysoko pod sufit lokalu, rozpraszał się malowniczo i opadał po wodnym okręgu tworząc wielką bańkę, a potem wracał posłusznie do wysokiej szklanki, by znów wystrzelić ku górze. Po kilku ewolucjach uspokoił się nieco i musowanie zgasło. Tabletka się rozpuściła – napój był gotowy do picia.

– Na zdrowie – usłyszałam, a kto to powiedział – nie wiem. Czy Czarownica, czy może ten komiczny diabeł? Byłam zbyt pochłonięta widowiskiem i obietnicą czarodziejskiej mocy tajemniczego napoju.

Jak dziewczyna lekkomyślna, co pije wódkę z obcymi w pociągu, chwyciłam za szkło i wypiłam całą miksturę…

3 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s