09.01.2011 Spacer po Labesweg

Dolny Wrzeszcz to dzielnica, którą od wielkomiejskiego Wrzeszcza dzieli jedynie kilka pasm torowisk, stary wiadukt i dworzec, a łączy podziemne przejście, w którym można kupić całkiem zgrabny chiński biustonosz za dyszkę.

Dolny Wrzeszcz to stuletnie, zaniedbane kamienice z powyrywanymi ze ścian domofonami, to dziurawe, niemożliwie upaćkane i niedbale zalane asfaltem chodniki.

Dolny Wrzeszcz to koty.

Cała masa nieśmiertelnych, wciąż wykluwających się niczym gremliny, mniejszych, większych, czarnych, białych, czarno białych, w prążki, w łatki, rudych, rudych w prążki, rudych w łatki, w ciapki, melanż, jednolitych – kotów. Wiecznie głodnych, choć wcale nie zagłodzonych, nurkujących w śmietnikach, zapchlonych, zarobaczonych, figlarnych i leniwych kotów. Dolny Wrzeszcz to cała masa kotów i psów. Psów zamieszkujących niemal każde mieszkanie każdej dolnowrzeszczańskiej kamienicy. Gładkich, silnych i umięśnionych jak byki. Agresywnych, wszędobylskich, głośnych, rozpieszczonych. Dolny Wrzeszcz to cała masa psów. I ich gówien na ulicach, na chodnikach, w trawie, w piaskownicy… Nigdy nie sprzątanych, zewsząd się wyłaniających, wykwitających bezwstydną wonią strawionej suchej karmy, suchego chleba, starej kiełbasy, kaszanki i sterydów. Te gówna są już wpisane w dolnowrzeszczański krajobraz, a przecież wciąż tak zaskakują przechodniów, którzy – o, cholera, znów i znów, każdego dnia w nie wpadają, wciskając je w szpary bieżnika błyszczących, śnieżnobiałych adidasów.

Dolny Wrzeszcz to także Salony z Odzieżą Używaną i Sklepy „Wszystko Po Pięć Złotych”- jedyne dobrze prosperujące w tej dzielnicy handlowego marazmu.

Nikt już nie sprzedaje w Dolnym Wrzeszczu perfum, kosmetyków, ani nowych ciuchów. Po takie rzeczy jeździ się do Galerii Bałtyckiej, do Manhattanu, tam jest Świat, Europa, Mediolan, a tu? Tu jest królestwo ciuchów, używanych zatęchłych pantalonów, zmechaconych swetrów, zdeformowanych butów. Sklepów monopolowych i zoologicznych. Obskurnych salonów piękności, w których dziewczęta przyklejają do paznokci brokatowy akryl. Zaplutych klatek schodowych, pod którymi całymi dniami stoją chłopcy w kapturach.

Dolny Wrzeszcz to wreszcie park z fontanną, przy której siedzi nieruchomo mały chłopiec z bębenkiem. Ale nikt, naprawdę nikt nie wie, po jakiego diabła on tam siedzi, więc na wszelki wypadek zakapturzeni chłopcy, raniąc palce, systematycznie urywają dzieciakowi odlane z brązu pałeczki.

4 comments

  1. Joszka

    Tekst bardzo mi sie podoba. Zwlaszcza fragment o milusinkich;) Bardzo klimatyczny kawalek, az czuc „zapaszek” i sliskosc pod butem i te tabuny myszyolapow – super. Swietnie oddaje Pani rzeczywistosc, i choc nie szedlem Labesweg, to wiem jak tam jest z Pani tekstu i sie tam chyba nie wybiore, przynajmniej nie w bialych adidasach.
    Pytanie. Czemu Labesweg? Labesweg bylo przed wojna jak sie zdaje, a Pani opisuje terazniejszosc, wiec tytul chybiony. Blyby za to dobry,( bo kpiacy), gdyby choc w kilku zdaniach przywolana byla ewntualna dawna swietnosc z czasow pruskiego ordungu:) Haha, gdyby paleczki byly z brazu, to by kapturnicy zajumali i do skupu zlomu poszli. Aaaa, jak mozna urwac palczke? Do czego jest przytwierdzona paleczka.Na stale? Moze polamac, zlamac, przelamac. 🙂

    • Sylwia Kubryńska

      Przeczytaj Pan Grassa, to będziesz Pan wiedział skąd Labesweg i ten chłopiec z bębenkiem. Piszę o tym co tu i teraz z przedwojenną perspektywą w tle. Tę perspektywę tworzy właśnie tytuł i chłopiec, któremu URYWAJĄ (nie będę się tłumaczyć z metafor) pałeczki z brązu, proszę Pana, chłopcy tacy co Grassa nie czytali i mają w dupie taki fajny kawałek historii. Tyle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s