07.10.2010 Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru i Filmu* w Sopocie

Pierwszy czwartek miesiąca to dzień, który może być chłodny, może być też gorący, może zacząć się wcześnie, może też przyjść wieczorem, wraz z księżycem, bez niego, wiać może, może też w ten dzień i nie wiać, można mieć humor, można mieć straszliwego focha, wszystko może się stać, ale jest jedna stała, jeden wspólny mianownik wszystkich pierwszych czwartków miesiąca, jak i pierwszych piątków miesiąca, lecz z czwartkami nie jest bynajmniej tak, że się ląduje w konfesjonale, wręcz odwrotnie, w czwartek się materiał do konfesjonału zbiera, a to dlatego, że kochani, jeśli nie wiecie, to głośno ogłaszam, że w każdy pierwszy czwartek miesiąca… Nie. Ja nie mam w ogóle nic do tego. Jakoś się tylko zaplatałam przez przypadek i tak zostało.

Ale jeśli ktoś jest architektem, a bycie architektem jest w sumie tak samo abstrakcyjne, jak bycie pisarzem, bo w końcu kto tam wie, co się komu w głowie projektuje – więc, jeśli ktoś jest architektem – tańczy dziś na stole, na barze, na lampie wisi razem z roznegliżowanym manekinem, i jeśli ktoś zasnął kiedyś na srebrnej leżance, wie o co chodzi i głupich pytań nie zadaje.

A więc – do zobaczenia!

——————————————————————————

* z uwagi na kameralność bloga to nie jest reklama, umówmy się

4 comments

  1. tebebe

    czy to jakaś nagroda za czyny przodków lub własne, że się mieszka blisko morza, że można wsiąść w tramawaj, autobusu, czy wskoczyć na rower i być nad morzem? Ludzie stamtąd powinni płacić haracz reszcie, szczególnie tym z Poznania 😉
    i ta nadmorska banda ma coś wspólnego, bo dziś słuchałem Lipali (bardzo lubię Lipnickiego, kiedyś Illusion, teraz to) i na myśl przyszłaś mi właśnie, zoolozo (zdążyłem się zorientować, że jesteś z Stamtąd Gdzieś), a także parę sentymentow z Gdańska i Sopotu. Coś tam macie szczególnego na swoim terenie, czym na szczęście czasem się dzielicie.
    a ja jestem z Poznania 🙂
    aktualny slogan promujący miasto: „Poznań, miasto know-how”
    dżizes…

    • Sylwia Kubryńska

      O, jak ładnie:) Ja bym jednak wolała: Poznań, miasto hau, hau – czyli miasto przyjazne psom;) Z Poznaniem jest tak, drogi tebebe, że ja tam byłam i miło wspominam, bardzo mi się podobało miasto owe, spędziłam miło czas szwendając się po mieście z mapą zakupioną w kiosku za 7 zł, swoją drogą rozbój, ale i tak mi było wesoło, słońce świeciło, jechałam autobusem do Yiska, kupowałam tam poduszkę, potem udałam się gdzieś, na jakieś pole namiotowe, tam rozbiłam namiot, poduszkę zostawiłam, a następnie – tak, to był cudowny dzień w Poznaniu – pojechałam na Międzynarodowe Targi Poznańskie, gdzie w ogóle nikt niczym nie targował, bo cały teren zajęli fani najlepszego zaraz po Faih No More zespołu na świecie, a może nawet tak samo najlepszego, mianowicie – Janes Addiction.

      I to dowodzi, że Poznań jest w deseczkę, niczym nie ustępuje takiemu Sopotowi, siedlisku zepsucia, pretensjonalności i lansu.

      A propos trójmiejskich twórców – moje serce należy do Tymona T.

  2. Joszka

    Eeeeetam… Trojmiasto czy Poznan ( tego drugiego to juz w ogole nie rozumiem, Pomorze jeszcze daje rade, tam Jurata w orszaku czeltic, ale Pyrlandia, nie wspominam najlepiej?), Warszawa rzadzi 😉 „(…) Warszawa …a w Warszawie…, a w Warszawie jak to w Warszawie, wszystko być może, wszystko się stać może, bo w Warszawie, bo Warszawa(…)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s