05.10.2010 Artysta

Pierwszą w swoim życiu książkę przeczytałam mając sześć lat. I był to decydujący o całym moim życiu moment. No, może nie moment, bo poślęczałam trochę, ale fakt, że po skończeniu lektury byłam już zdeterminowaną, w pełni ukształtowaną charakterologicznie jednostką.

Rzecz była o koniku polnym i mrówce.

Opisany problem polegał na konflikcie charakterów obojga. Mrówka przez całe lato (tak, ten czas, gdy świeci słońce i są wakacje) zasuwała w pocie czoła zbierając zapasy na zimę, świerszcz w tym samym czasie oddawał się radości, grał na skrzypcach i tańczył.

Sytuacja pokomplikowała się jesienią. Jesień ogólnie ma to do siebie, że komplikuje sytuacje. Gasi żar wakacyjnych miłości, tłumi w szkolnych ławkach wesołość dzieciarni, zmusza do zakupu opału, kurtki, kozaków, szalika, czapki, opon zimowych…

Historia nie miała happy endu. Nie powiem dokładnie co i jak, bo się brzydzę zdradzaniem finału książek i filmów. A nuż ktoś zechce sięgnąć kiedyś po tę moją inicjacyjną publikację? Grunt, że natychmiast określiłam swoje miejsce w odpowiednim obozie. I bynajmniej  nie był to obóz mrówki. Bo mrówkę znienawidziłam całym sercem.

Pokochałam świerszcza.

Został moim bohaterem, obyczajowym guru, idolem na całe życie.

Powiem wam, co teraz będzie. Teraz napisze do mnie Jan Korwin Mikke i nazwie mnie głupią komunistką, krową, babą i półgłówkiem nierobem. Że, na takich, tyle co brudu za paznokciem by nie dał, podatków żadnych. Niech zdychają na mrozie, co to kogo obchodzi. Niech sobie teraz pograją na skrzypcach, jak tacy mądrzy, akurat jesień nastała, he, he.

A ja mu odpiszę, że życie, nawet z pełną po sufit spiżarnią, w dostatku, choćby w bogactwie wielkim, jest do dupy kompletnie, jeśli nie ma komu na skrzypcach grać.

9 comments

  1. tebebe

    aż sprawidziłem jak długo żyje świerszcz i mrówka 🙂
    świerszcz oczywiście kilka miesięcy, więc może sobie pozwolić na artystyczne jazdy bez ograniczeń, mrówka od kilku tygodni do nawet 30 lat (królowa), w zależności od gatunku.
    i jak zwykle luźno związane, ale jakoś związane:
    wiem jedno: miałem w życiu trudne momenty, kiedy najbardziej potrzebowałem nie tego, żeby przyjaciel mnie zrozumiał, obdarzył pieprzonym dobrym słowem itd, tylko żeby mi pożyczył stówę. i zawsze znalazła się jakaś mrówka, która miała i dała.
    przyjaźnię się z mrówkami.
    sam chciałbym być mrówką bardziej, niż jestem.

  2. kaja

    Być mrówką jest fatalnie. Wiem z autopsji. 😉 Jeśli się jest, to trzeba się czym prędzej przekwalifikować na świerszcza. Tylko że mrówka rzadko kiedy rozumie swoje położenie, sądzi że odwala kawał dobrej roboty dla ludzkości. Z tym, że ludzkość ma to generalnie gdzieś.

    • Sylwia Kubryńska

      ludzkość nie ma tego gdzieś, ściśle – nie docenia mrówek, choć by bez mrówek przepadła. pozostaje więc kwestia wyboru – jesteś mrówką i maszerujesz po jednej ścieżce całe życie, przepadasz w czeluściach ciepłych i bezpiecznych mrowisk – lub narażasz się na wiatr, mróz i głód, ale cieszysz się wolnością umysłu.

      • tebebe

        wydaje mi się, że na manowce wiedzie podział świata na trzy: świerszcze, mrówki i ludzkość. czy można powiedzieć, że ludzkość ma gdzieś „mrówki” i ich pracę, skoro w tej przenośni mrówka to część ludzkości (zdaje się, że nawet większa część). poza tym wydaje mi się, że to też kwestia naturalnej predyspozycji, a nie kwestia swobodnego wyboru.
        świerszczem nie może być każdy (talent, ochota, samopoczucie w roli)

  3. Sylwia Kubryńska

    tebebe. masz rację. sześcioletnia ja pokochała jednak Świerszcza i przekornie wybrała jego drogę. Nawet jesli morał bajki był odwrotny i sugerował że spiżarnia jest ważniejsza od sztuki.
    To nie ja generalizuję i oceniam co jest LEPSZE. To ta durna bajka skazująca pokolenia od przedszkola na bycie mrówkami.

    A nie każdy chce być mrówką i POWINIEN mieć wybór. Szkoła ten wybór chwieje w kierunku mrowiska.

  4. Joszka

    Hmmm, a ja bym mogl być mrowka, ale wlasnie krolowa mrowek, zylbym wiecej niz pare miesiecy a inne mrowonie w pocie czola, coz… powiedzmy szczerze i dosadnie, zapierdalaly by na mnie 😉 Swoja droga Pani, czy aby z pewnoscia swierszcz? Jean de La Fontaine – „Konik polny i mrowka”, wiek XVII 😉 ale nie czepiajmy sie systematyki.

  5. Sylwia Kubryńska

    napisalam” Rzecz była o koniku polnym i mrówce.” A licencią poeticą skróciłam potem do „świerszcza”. Się Joszka czepiasz, co?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s