03.08.2010 Ludzie smsy piszą…

…zamiast rozmawiać. To zrozumiałe, bo rozmowa kosztuje emocje wywołane bezpośrednim kontaktem, a w tych czasach bezpośredni kontakt to nienormalna sprawa. Trzeba się gdzieś wybrać, trzeba w oczy spojrzeć, trzeba się czasem jakoś zachować. Cholernie skomplikowane. Więc piszemy. Jest to całkiem fajna zabawa, zwłaszcza, gdy wypełnia nam próżnię samotności i nudy. Po kilku godzinach wciskania klawiszy, gdy słownik T9 raźnie wypluwa kolejne wyznania – stwierdzamy, że coś jednak przeżyliśmy, było nie było, dialog. Jakoś ten czas nam minął, jakoś tam się wypełnił. Ponadto, wiadomo, taka komunikacja kosztuje grosze. A najważniejsze – co by się nie napisało – zawsze jest gwarancja braku ludzkiej reakcji. Najwyżej telefon zapiszczy. Spoko.

I tak, Ewka przysyła dziś tekst, który niech nikogo nie zwiedzie:

„Mogłabyś wpaść czasem, kiedy my się ostatnio, mam blaza, w lodówce echo, złamałam mopa, wieje.”

Więc ja – jednak zwiedziona – odpisuję:

„ Wstaw czajnik, jak tak”.

A ona:

„Teraz już tylko milionerów, nie mam siły gadać, skonana, w robocie orka, pleców nie czuję, w dodatku ciągle ta kasa, nic nie mogę kupić, chodzę w jednym łachu od wieków, ja się chcę poczuć kobietą”.

To ja:

„Mam przyjść, czy nie?”

Ona, uwaga:

„Jeszcze mnie ta durna Iwona, nadęta się chwali, sushi na moniaku jadła, pewnie milion wydała, ja nawet na durny kebab, syf, nie mam.”

Baranieję na chwilę, ale nie poddaję się i piszę:

„Kochana, wyluzuj, zaraz tam będę, rowerem, pocieszę, wino kupię.”

To ona protestuje:

„Żartujesz, jakie wino, w głowie się przewraca,  jestem goła”.

Tłumaczę:

„Ja stawiam”.

Co powoduje gwałtowną ciszę. Zniecierpliwiona więc dzwonię, nikt nie odbiera, po chwili przychodzi wiadomość:

„Sorry, do wanny wlazłam, chyba się utopię, celulit jak gąbka”.


Nie pojechałam. Zostałam w swojej wannie, licząc smsy. Moje i jej.

Wyszło po piętnaście na głowę. Każdy 25 groszy. Siedem pięćdziesiąt netto.

Z Vatem – prawie dycha.

Wino.

Zamieszczone w Bez kategorii

5 myśli na temat “03.08.2010 Ludzie smsy piszą…

  1. A ja wręcz odwrotnie. Piszę bardzo rzadko, często dzwonię. Może z lenistwa albo dlatego, że zanim dogadam się z tą osobą poprzez sms-y minie ich kilkanaście. Jeszcze mały poetycki komentarz:

    ***

    piszę więcej wierszy od sms-ów
    co w dzisiejszych czasach
    wydaje się być rzeczą niezwykłą

    może dlatego też że niektórzy
    mówią: jesteś nudny
    pytając: co tam u Ciebie?

    w wierszu staram się bardziej wysilić
    tekst nie kończy się na ograniczonej
    liczbie stu sześćdziesięciu znaków

    może dlatego piszę
    bo nie ma poetów dziewięciocyfrowych

  2. 1.wnioskuję, że rower, mimo dawnej kolizji z nissanem, sprawny?
    2.breaking news: calkiem dobre wino bordeaux za dyche, przecenione z czternastu, w lidlu.

  3. 1.Rower owszem, pokolizyjny, tak zwany – bity. Ale hula.
    2.Lidl jest w deseczkę. Ale w biedronie portugalskie za 9.90, też zacne, polecam;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s