19.07.2010 Miałam sen proroczy…

… i wiem już, na co umrę. A raczej – z jakiego powodu. To niezwykłe i jednocześnie beznadziejne: tak się nagle dowiedzieć. Nie mam już żadnego wpływu na los, nic mnie nie ocali. Klamka zapadła. Umrę z nudów.

Moja odporność na śmiercionośną marność drastycznie spada z każdym dniem, a jeszcze niedawny stan zapalny, gorączka i wola walki – znika bezpowrotnie. Organizm dopada nieuchronna bierność wobec nudy i całkowite jej poddanie. Nie, nie pogodzenie się. Sromotna kapitulacja. Opadnięcie rąk. Biała flaga. Klęska.

Nie wiem, czy zbici w grupki, niedzielni spacerowicze mają choć cień świadomości jak bardzo przyczyniają się do mojej śmierci? Albo kierowcy małych, kobiecych autek z „zabawną” naklejką na karoserii, wiedzą to? Niezmordowane pielgrzymki snujące się po świątyniach przybytku doczesnego, mamroczące pod nosem modlitwę o lepszy niż sąsiada, grill – może się choć domyślają?

Czy wie to śpiewający od kilkudziesięciu lat tę samą piosenkę, Kazik Staszewski? Albo, tak zwany, Grabaż? Robert Gawliński, gwiazda wyjącego niczym wilki, wszech nudziarstwa?

Czy mają pojęcie o tym komentatorzy sceny politycznej, którzy z pasją odkrywców rzucają na antenie radia te swoje komunały? Co ja mówię, a sami politycy? Smażący przez kilka miesięcy swoje kariery wokół spalonego samolotu, czy, dla odmiany, przy krzyżu? (Jezu, co za nuda, ciągle ten krzyż!)

Prasa, radio, telewizja… Tony zadrukowanych przepastną nicością papierzysk, nieskończona emisja reklam past, piwa, podpasek, płynu intymnego do czyszczenia jamy ustnej, do czyszczenia kibla; reklamy pigułek na sranie, niesranie, na puszczanie w gacie, na piardy, erekcję, wzdęcia, gazy, obrzęki, hemoroidy. Potok słów na ekranie, na ekranie gotowanie, kawa z herbatą, pieprz z wanilią, groch z kapustą… Tak, media. Bezkarnie, bezprawnie, bez sumienia – dzień za dniem zadają mi śmiertelne ciosy.

A Filmowcy? Artyści? Ach, mój Boże, gdybyś mi nie stworzył tych paru Żydów, co mnie przy życiu trzymają, czy dożyłabym w ogóle dnia dzisiejszego?

Znajomi, przyjaciele… Zapraszają mnie na odwieczne tortury niekończących się przyjęć, na których popadam w przymusową katatonię milczenia, bo tylko w ten sposób mogę uniknąć dyskusji o filmikach na youtube, o tym kto się gdzie najebał, o tym ile euro stoi, jak diesel turbo pali, który basen lepszy: dmuchany, czy rozporowy? Po ilu prawko zabierają, kto ma plazmę sześćdziesiąt cali, a komu w kompie wiesza się Windows?

Ludzie, jeśli kiedykolwiek, na skutek jakichś niewytłumaczalnych okoliczności, pogubienia się w konwenansach, zadam komukolwiek pytanie: – Co słychać? – zabijcie mnie natychmiast. Zabijcie mnie także, gdy spytam o kredytu procentową stopę,  o wysokość zarobków żony brata, o to, gdzie komunia święta, czy już był ktoś w Sharm el- Szejk… Nie czekajcie na powolną śmierć, zlitujcie się, wbrew przeraźliwie panującej ustawie o antyeutanazji. Znaczyć będzie to bowiem, że już nic nie zostało, jeno truchło, powłoka, a reszta – jak przepowiedziano – dawno z nudów umarła.

5 comments

  1. tebebe

    Nie podejrzewałem, że kiedykolwiek się spotkamy, madame zooloza, i że sąd będzie miejscem naszej schadzki. Niniejszym oskarżam cię o plagiat moich osobistych wkurwień.

    • Sylwia Strączewska

      Ha, prawo jest po mojej stronie, a przynajmniej prawo autorskie:)) Dura lex sed lex jak mawiają starożytni enerdowcy… Hm, ale słowo „schadzka” zawsze robi na mnie wrażenie….;)

  2. jeepwdyzlu

    Znajomi, przyjaciele… Zapraszają mnie na odwieczne tortury niekończących się przyjęć, na których popadam w przymusową katatonię milczenia, bo tylko w ten sposób mogę uniknąć dyskusji o filmikach na youtube, o tym kto się gdzie najebał, o tym ile euro stoi, jak diesel turbo pali, który basen lepszy: dmuchany, czy rozporowy? Po ilu prawko zabierają, kto ma plazmę sześćdziesiąt cali, a komu w kompie wiesza się Windows?

    ———————
    każdy ma takich przyjaciół, na jakich zasługuje….
    Może czas na powazne zmiany w życiu?
    pozdrawiam
    jeep

    • Joszka

      Panie „Jeep”, slyszal Pan kiedys o czyms takim jak fikcja literacka albo o zasadzie, ze narrator nie jest tozsamy z autorem i grzechem niewybaczalnym jest utozsamiac jednego z drugim? Czy Szwagier i Kawaczek to relane postacie, juz same ich imiona wskazuja na metaforycznosc ( w tym tekscie akurat nie wystepuja). Wpadl Pan w kuszaca pulapke zlej interpretacji narracji pierwszosobowej. Jak mysz na ser w lapce, jak mucha na lep sie Pan polasil i taki wlasnie z tego powodu bardzo „zdechly” Pana komentarz. Dlatego twierdze, ze literatura nie jest dla wszystkich. A ten blog to forma literacka, blog literacki, nie blog codziennych wypocin jakich mamy w sieci nazbyt wiele. Pozdrawiam ;>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s