24.06.2010 Chwil łapanie

Długo zastanawiałam się, o czym mam znów napisać? Czy o zakurzonej Warszawie i korkach przed wielkim koncertem, czy o spotkaniu z wydawcą? Może znów o Najlepszym Kochanku na Świecie, co przyszedł pocztą, czarny na białym, papierowy, pierwszy, jedyny i, co ważne: ostatni. A, że – taki w okładkach, głupich, bo głupich, ale zawsze, z iesbeenem, wyjustowany, złożony, piękny – wydał mi się nagle całkiem do rzeczy?

Czy może lepiej o Dniu Ojca i w ogóle o moim ojcu, do którego właśnie w ten dzień nie zdążyłam zadzwonić, bo pracowałam do drugiej nad ranem?

Czy o lecie i letnich imprezach dla tłuszczy, drobnych radościach dla krótko ostrzyżonych chłopców i ich nastoletnich pstrokatych jak papugi, dziewcząt?

A może o diable z dna butelki, co się pojawił, łakomy, a jednak, diabli wiedzą, czemu, pogardził moją duszą?

Mogę też wspomnieć o moim kumplu, który kolejnego dnia mojego milczenia przyjechał z wódką, bo „coś ostatnio smutna jestem”.

Albo nie, lepiej o znajomych z Facebooka, którzy mają wielką silną potrzebę informowania wszystkich o wszystkim, choćby o zmianie gaci…

No i wszystko mi się jakoś rozmyło w tym codziennym życiu, w tej masie czasowej, zlepku chwil, których zapisywanie tak nagle zaniechałam. I pożałowałam tego zaniechania, bo choć to nic, pył niepamięci, tym bardziej przecież trzeba go złapać i na kartce uwięzić, bo mi to życie weźmie ucieknie bez śladu, a tego się boję bardziej niż pająków.

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s