14.06.2010 Paragwaj – Włochy

W trzydziestej dziewiątej minucie pierwszej połowy, z podania Torresa do Alcaraza, w festiwalowym stylu, strzałem z główki, padła wreszcie pierwsza bramka. Trybuny oszalały. Oszalałby też i Szwagier, gdyby tylko to widział. Jednak nie widział, bo mu w tym samym momencie zasłoniła mundial, oznajmiając, że tak ją łeb napieprza, że szajby dostaje. Poradził, by łyknęła aspirynę i usiadła na dupie, niech mecz poogląda, to jej przejdzie.

– Zwariowałeś? Kręci mi się w głowie, gdy widzę piłkę. – A mówiąc to, Kiwaczek zasłoniła tyłkiem cały stadion razem z imponującą hiszpańską falą, wymalowanych w paragwajskie barwy kibiców, i mokrą od potu i afrykańskiego deszczu, reprezentacją Włoch. Szwagier nacisnął w pilocie przycisk „volume” i wychylił się gwałtownie. Telewizor ryknął wuwuzelami, a co? Mistrzostwa w końcu.

– Ja mam w dupie twoje mistrzostwa – wyznała boleśnie. – Weź, błagam cię, skocz po ibuprom maks, dwie paczki.

Chciał dojrzeć wybicie z rzutu rożnego. De Rossi taranował Simona Pepe, Marchetti kulił się w najwyższym skupieniu. Dobra obrona, lecz… . Piłka odskoczyła od bramki, uspokojona sukcesem, pomknęła na pole karne. Komentator się dziko rozemocjonował, choć sercem był po stronie Paragwaju, jednak gol to zawsze gol. Wyrównali. Ryk kibiców sparaliżował i uciszył na chwilę Kiwaczka. Ale zaraz się ocknęła.

– Mam migrenę, rozumiesz?

Szwagier otworzył piwo. Za kilka sekund powtórzą tę akcję, nic straconego.

– Nie masz pojęcia… – Kiwaczek znów zrobiła krok i stanęła dokładnie na linii widoczności. – … jaki to ból! Ty nie rozumiesz. Zresztą, co ty w ogóle rozumiesz? Faceci mają wszystko gdzieś. A my, a ja – cierpię. Głowa mi trzaska, pęka. Każdy jej fragment, każda część aż piecze z bólu. Skroń, czoło, szyja, uszy, oczy – wszystko. Zaraz tu zwymiotuję, a ty i tak nie zauważysz, bo tam, ósmy cud świata – piłka nożna. Będę do usranej śmierci czekać, kiedy łaskawie pan kibolski ruszy dupę do apteki, a przecież nie ruszy, dopóki mecz się nie skończy. A nie skończy się nigdy, przenigdy, bo zaraz następny, zaraz grają tamci, sramci…

Sędzia gwizdnął, ostatnia akcja, może przedostatnia, cholera, nic…

– Jeszcze, żeby to nasi grali, dobra, przeboleję. Ale co cię nagle jakiś zakichany Paragwaj interesuje? Czy ty w ogóle wiesz, baranie, gdzie Paragwaj leży? No, gadaj! W Europie? W Afryce? Może w Ameryce, co? No, strzelaj! Będę tu zdychać, czołgać się do łóżka, po omacku szukając tabletek, których nigdzie nie ma. A nie ma, bo mój ukochany jedyny wybrany leży przed telewizorem, piwo żłopie i gapi się na mistrzostwa świata.

Wybicie z autu, czy karny? Nie… co? Słupek.

– Wiesz, co ci powiem? Taka ignorancja, to jest właśnie mistrzostwo świata. RPA, wielkie aj, waj. Nie trzeba mi Afryki, ja mam tu, z tobą, codziennie, mistrzostwa. Rekord wszech czasów. W olewaniu. O wszystko bez wyjątku muszę prosić, błagać i groch o ścianę. Jak było cztery lata temu, kiedy prosiłam: przywieź mamę z pociągu, a ty nie, bo akurat gra Anglia z Czechami?

– Z Francją.

– Listwy, kurwa, pół roku proszę, przyklej – jak w studnię. A ten kinkiet, te kable, co ze ściany sterczą ruski rok? Ty tego nie widzisz, ty ślepy jesteś. Dla ciebie tylko jedno jest widoczne, jaskrawe: piłka. I cały świat kręci się, nie wokół słońca, panie Mikołaj Kopernik, myliłeś się. Świat kręci się, uwaga: wokół piłki nożnej!

Ostatnie sekundy, widownia kipi, podanie pod bramką, zaraz, to chyba Torres…

– Aspiryna? Kpisz sobie? Se w dupę wsadź. Bolała cię kiedyś głowa, miałeś migrenę? Ale Pan Bóg rychliwy. W przyszłości się odpłaci. A wtedy – pamiętaj! Jakby ci kiedyś ten głupi łeb z bólu urwało – pamiętaj, koniecznie: od razu weź aspirynę. Powodzenia ci życzę. A wspomnij wtedy, wspomnij mnie, jak konałam samotnie, podczas gdy ty, najspokojniej w świecie, mecz sobie oglądałeś.

5 comments

  1. Chętnie przeczytam resztę

    Nieeeeeeee, no po prostu rozłożyłaś mnie na łopatki Kobieto . Skąd u Ciebie ten talent ???
    Czyta się super.
    … i w dodatku taka prawda.

  2. iznogud

    O kurcze! 🙂 tak jakbym widział siebie oglądającego mecz (chociaż piwo nie pasuje), dlatego aby uniknąć takich sytuacji zawsze MŚ oglądam w swojej „samotni” (wyłączony telefon, zamknięte na klucz drzwi od pokoju). Wiercę się, kręcę, przeklinam, chodzę, odprawiam rytuały. Potem jeszcze z dwie godziny po meczu na odreagowanie i mogę znowu spokonie porozmawiać z jakimiś ludźmi 😉
    Fajne opowiadanie!

  3. Sylwia Strączewska

    iznogut, dzięki, stanęłam przekornie po stronie kibica, słysząc utyskiwania zewsząd jakie to biedne są te kobiety podczas mundialu;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s