10.06.2010 Kocham się

Jerzy Pilch, w którymś ze swoich opowiadań, opisał pomysł założenia zeszytu mordercy. Notował w nim nazwiska nieświadomych niczego nieszczęśników, których ma zamiar zastrzelić. Genialne! Przecież to wymarzona metoda odreagowania agresji. Ktoś cię doprowadza do pasji? Kaszle w tramwaju? Ciąga nosem? Mlaszcze? Chrapie? A może się spóźnia na randkę? Gada za dużo? Za głośno? – Sprawa jest prosta. Bach go, w zeszyt.

Gdy tylko to przeczytałam, natychmiast zaczęłam kombinować swoją listę ofiar i… okazało się, że mam problem z jednym choćby nazwiskiem. I doszłam do druzgocącego wniosku:

Ja nie czuję nienawiści do nikogo.

Coś takiego. Żebym ja – rozdygotana jak oscylator, ja – konstrukcja  skrajnych emocji, ja – nieopanowana wściekłość, ja – wulkan namiętności, wreszcie, ja – waleczna do zaciekłości walkiria, żebym miała być pozbawiona tak podstawowego uczucia, jakim jest nienawiść?!

Stałam się nagle uczuciowym inwalidą, jakby mi odebrano coś ważnego, albo, co gorsza: nigdy nie dano! Pytam: dlaczego?

Zapadłam się w hamaku i w otchłani pamięci. W poszukiwaniu choćby śladów nienawiści, wyciągałam z zakamarków raz po raz kolejnego delikwenta, co mi w życiu na drodze stanął, co odcisnął w pamięci bolesny ślad, co  mnie wkurwił do białości, co przez niego się nie udało, co mi życie zniszczył, skrzydła podciął, omamił, zostawił, co mi ukradł dziesięć baniek, co nawrzucał, nawyzywał, co mnie, biedną, terroryzował, zdradzał.

Potem skupiłam się na rywalkach. Na długonogich rudych sukach z kpiarskim uśmieszkiem, co mi podstępnie podkradały miłości mojego życia. Co mi zrujnowały do cna pozycję tej jedynej, co mi posadę zgarnęły, co je szef bardziej lubił, co mi odebrały insygnia królowej serc, co mnie wbiły w hańbę przegranej.

Urzędnicy. Dziad w skarbówce, co mi wlepił dwieście pięćdziesiąt, baba z ZUS – u, czyhająca na najmniejszy błąd przy rozwikłaniu najzawilszych szarad świata: ZUA, ZIPA, DRA, co patrząc z satysfakcją na moje zdezorientowanie, już obracała w myślach wyrok.

A nauczyciele? Wykładowcy, profesorowie – szydercy? Co mnie bezlitośnie kompromitowali za moją doskonałą odporność na trygonometrię, za zaćmienia umysłu w temacie dziejów, za pustkę w oczach przy mapie? Suchej nitki nie zostawili na moich blond włosach, za co przecież teraz mogłabym tak ich wpisać, żeby popamiętali.

A ja nic. Żadnej żądzy odwetu. Nikogo z towarzystwa nie chcę zastrzelić!

Po żmudnych analizach, doszłam wreszcie do konkluzji. Mianowicie, cała ta aura uczuć, od wesołych miłosnych promyków, przez burze namiętności, aż po czarną i zimną noc gniewu, wszystko to kłębi się od zawsze wokół tylko jednej, jedynej osoby. Mnie samej.

Cokolwiek czuję, dotyczy to ściśle mnie. Jak jestem zakochana – to w sobie. Zła – na siebie. Wzburzona – sobą. Dumna – z siebie. Licząca – na siebie. Wdzięczna – sobie.

Ale nienawidząca…?

Lepiej postrzelam do pająków.

12 comments

  1. Joszka

    Coz powiedziec Pani Sylwio, tekst w moim mniemaniu genialny. Ma charakter wrecz terapeutyczny, taka głeboka introspekcja, ktorej owocem jest samooczyszczenie. Tworcze odkrycie siebie dla siebie, w sobie poprzez siebie ku pelnej harmonii jednosci własnego Ego jako pozytywnej sily o charakterze wrecz kosmologicznym. Ego jako egocentryczny ( tu w znaczeniu etymologicznym tego slowa a nie znaczeniu pejoratywnym) uklad sil, ktory uporzadkowany pozwala na harmonie i zdrowe relacje z innymi jednostkami. Psychologia mowi, ze aby moc pokochac kogos, najpierw nalezy pokochac siebie. Idac tym tokiem myslenia, niezdolnosc do nienawisci, wyplywa z tego, ze bohaterka musialaby siebie znienawidzic by moc nienawidzic innych. A skoro nie jest zdolna do ninawisci, to znaczy ze w sobie jest zgodna, jak mowi tytul – kocha sie. Slowem, Pani powyzszy tekst, to dla mnie bardzo wartosciowy i gleboki tekst, bede do niego wracal. Czekam kolejnych odcinkow tworczosci.

  2. Sylwia Strączewska

    Dzięki Joszka, cieszę się, że się dokopałeś sensu w moim tekście, często sama mam z tym problemy;)

  3. SKRZAT

    Z natury mam serce ptaszka ale nie ukrywam że taki „zeszyt w głowie” miewałam. U mnie było bardziej hardcorowo-wsadzalam typów do wagonu do Auschwitz.Byłam wtedy w wieku buntowniczym i oczywiscie była to obrzydliwa przenosnia, ulatniajaca sie zaraz po umieszczeniu mentalnie danego osobnika na owej miejscówce. Ale zauważyłam też ze z biegiem lat wagon nie zyskał na składzie. Chamów staram sie ignorować, a tym którym sie udaje…no cóż,czuję czasem ukłócie zazdrosci, ale to nie wyzwala już takich ekstremalnych emocji. Dobry temat !

    • Joszka

      Pani Skrzat… bezcenna ta wizja wagonu do Auschwitz, pomaga mi sie wyzbyc resztek zludnych nadzieji, ze Polska to jednak kraj nieatysemicki. Wie pani, ja nie mam zeszytu mordercy, ale gdyby mial taki powstac, to pewnie Skrzat znalazla by sie w tym zeszycie. Jak mozna marzyc o wyslaniu kogos do Auschwitz?! Ja nie zyczylbym Auschwitz nawet najwiekszemu, najgorszemu wrogowi. Prosze wsiasc w pociag i odwiedzic muzeum w Oswiecimiu 🙂 Szalom alechem.

  4. Sylwia Strączewska

    Joszka, wypiernicz tego emota, skoro już siedzimy w tym temacie. A poważnie? Żeby nie było – zeszyt mordercy to nie wysyłka do komory gazowej. Jest pewna różnica między papierową zemstą a Shoah. I niech ona, przynajmniej tu, na moim blogu – pozostanie.
    Mazel tov.

  5. Chętnie przeczytam resztę

    A ja wam mówię kobiety jedno :
    zanim usiądziesz do tekstów Sylwi wyłącz wszystko w kuchni, sprawdź czy żelazko jest na off …. właśnie wykipiał mi rosół – mój jutrzejszy obiad.
    Tekst niewątpliwie „wciąga” i prowokuje do przemyśleń.

  6. adam lasik

    Sylwia, wybacz ale kończyłem fizykę na AWF-ie w Warszawie ;-))
    Żaden ze mnie humanista, ale każdy znajdzie w tych tekstach element swojego życia 😉
    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s