27.04.2010 Non omnis moriar

Zadzwoniła zniecierpliwiona Ewka z pytaniem: „Gdzie, u diabła, leży w końcu ten Piłsudski?” Tak się dosłownie wyraziła. Bo niby na Wawelu, ale może też na Rossie…? Wyjaśniłam jej, że, owszem, na Wawelu, ale jednak nie wszystek. Bo bez serca. Serce z matką, sama widziałam, spoczywa na cmentarzu w Wilnie.

No i się zaczęło.

Ewka stwierdziła, że też tak chce: w kawałkach. Tu głowa, tam serce, żeby było blisko dla wszystkich znajomych, a tym samym – sprawiedliwie.

Odłożyłam słuchawkę i popadłam w głęboką zadumę nad tematem. Pomysł jest niegłupi. Moja rodzina jest rozsiana po całym świecie, więc, choćby ze względów oszczędnościowych, czy – ba! – ze względów bezpieczeństwa w napiętym okresie zaduszkowym, w ramach Akcji Znicz – powinnam dać się poćwiartować i fragmentarycznie zaistnieć na odpowiednich szerokościach geograficznych.

I tak, po kolei:

1. Głowa wędruje na którąś z trójmiejskiej nekropolii, żeby dzieciakom było po drodze. Dzieciaki siedzą na mojej głowie całe życie i zasadnym jest, żeby po śmierci też mogły.

2. Serce, w myśl nieśmiertelnych słów Marylin Monroe: „My heart belongs to my daddy”-  jest bezdyskusyjnie własnością mojego ojca. Tak więc, idąc w ślady marszałka – proszę o wyjęcie serca z piersi mej i wysłanie go pod wskazany adres.

3. Matce ofiarowuję ręce. Pamiętając wierszyk z dzieciństwa: „Myju, myju, chlastu, chlastu, nie mam rączek jedenastu, ale mam dwie rączki małe, co mamusi pomagały…”, składam je w wiekuistej podzięce za niekwestionowane zasługi rodzicielskie.

4.  ….

Popadłam w konsternację, przyglądając się temu, co pozostało. Tułów – bez serca. I nogi. Komu, komu? Tułów dam na przeszczepy, ale… nogi?

I nagle: olśnienie!

Jest tylko jeden Człowiek na świecie, w którego ogródku mogę zakopać swoje tylne kończyny. Bo są one – zwłaszcza obute w dziesięciocentymetrowe szpilki – tym, co w Jego pamięci zostawiło po mnie jakikolwiek ślad. W myśl tego wspomnienia wygrawerowałby więc na nagrobku osobiste epitafium naszej wspólnej przeszłości:

„Tu leżą całkiem niezłe nogi takiej jednej, jedynej zresztą w moim życiu, która ode mnie odeszła”.

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s